Forum DDN - Drogowskazy do Nieba.
  

Strefa czasowa: UTC + 1



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Przeszukiwarka poniższego WĄTKU:
Autor Wiadomość
Artur
 Tytuł: Najskuteczniejsza broń przeciw mocom zła
PostNapisane: 22 lip 2017, o 19:32 
Offline
1000p
1000p
Avatar użytkownika
Postów: 1013
Skąd: W-wa
Najskuteczniejsza broń przeciw mocom zła

Obrazek

Bardzo ważnym etapem w procesie uzdrawiania z różnego rodzaju duchowych zranień jest opowiedzenie historii własnego życia. Tylko dokładne przeanalizowanie i nazwanie po imieniu kłamstw, w które dotychczas wierzyliśmy, pozwala je zdemaskować i uniezależnić się od ich niszczącego działania.

Po raz pierwszy zetknąłem się z pornografią, gdy miałem sześć lat. Natrafiłem wtedy na pornograficzne magazyny, które ktoś rzucił na ulicy. Po jakimś czasie odkryłem, że mój starszy brat gromadził w szufladzie tego rodzaju gazety. W końcu uzależniłem się od pornografii. Zdjęcia, które oglądałem, mocno zapadały w moją świadomość; wszystko zaczęło się kręcić wokół nich. Pornografia jest jedną z najbardziej podstępnych pułapek szatana. Autentyczne ludzkie pragnienie miłości i poznania sfery seksualnej karmione jest ordynarną pornograficzną fikcją. Gdy pragnienie poznania cielesnych wymiarów miłości nie jest połączone z przyjęciem Bożej prawdy o pięknie czystości, stajemy się podatni na kłamstwo szatana i zamieniamy w bezdomnych, duchowych żebraków.

Niesmak i ciekawość

Minęło wiele lat, zanim sobie uświadomiłem, że tylko w Bogu istnieje jedyne źródło miłości, które zaspokaja wszystkie ludzkie tęsknoty. Pamiętam, że kiedy miałem osiem albo dziewięć lat, nasz opiekun rozebrał się przede mną i moim bratem i zachęcał nas, żebyśmy zrobili to samo dla niego. Potem uspokajał nas i zakazał opowiadania o tym rodzicom. Przeżycie to stało się dla nas tematem tabu.

Gdy miałem lat dziesięć, byłem świadkiem sceny, jak nastoletni chłopcy wrzucili do basenu dziewczynę, podpływali do niej, by kolejno „wypróbowywać” ją przez kostium kąpielowy, i zachęcali mnie, żebym założył okulary, zanurkował i obserwował, jak oni ją wykorzystują. Dziewczyna płakała, a oni się śmiali. Byłem zszokowany i zastanawiałem się, o co w tym wszystkim chodzi? Czułem niesmak i ciekawość jednocześnie. Korciło mnie, żeby się temu przyglądać. Pamiętam, jak o kilka lat starszy ode mnie chłopak z sąsiedztwa opowiadał mi w szczegółach, jak to zabawiał się z dziewczyną ze szkoły. Znów miałem ambiwalentne odczucia: niesmaku i ciekawości.

Kiedy miałem mniej więcej 12 lat, mój tata zabrał mnie na „pouczający” spacer; jestem pewien, że zrobił to na prośbę mojej mamy. Ojciec usiłował wyjaśnić mi wszystkie trudne sprawy związane z dojrzewaniem, robił to jednak bardzo nieudolnie. Szliśmy razem, a on mówił: „No wiesz, już dojrzewasz i masz »to odczucie« w swoim ciele, hormony, rośnie ci owłosienie w intymnych miejscach itd. Wkrótce będziesz doświadczał polucji (pytałem, co to jest, a tata starał się wyjaśniać), a chłopak w twoim wieku będzie próbował dotykać siebie, aby wywoływać wytrysk nasienia”. Zapytałem wtedy, w jakim celu miałbym to robić. Odpowiedział: „No, wiesz, to sprawia przyjemność...”. Ta niefortunna odpowiedź taty miała dla mnie bardzo złe następstwa. Wyjaśnienie ojca zachęciło mnie, abym spróbował doświadczyć tego, o czym on mówił. Po tym jak zrobiłem to po raz pierwszy, nabrałem ochoty na to, żeby jak najczęściej doznawać tej nieznanej mi dotąd przyjemności. W ten sposób onanizm stał się moim nałogiem. I tak od 13. roku życia uzależniłem się od masturbacji, karmiąc się przy tym pornografią i seksualnymi marzeniami.

Wszystkie te doświadczenia wypaczyły mój rozwój. Masturbacja sprawiała, że koncentrowałem się na sobie i stawałem coraz większym egoistą. Najważniejsze było samozadowolenie, oczywiście kosztem kobiety. W sferze fantazji kobieta może zrobić wszystko to, co sobie wyobrazimy, w końcu jednak te wyobrażenia nie wystarczają, pojawia się chęć, by przejść do czynów. Mimo wszelkich prób oszukiwania samego siebie wiedziałem, że fantazja nie jest rzeczywistością, i chciałem prawdziwych doświadczeń. A te prawdziwe doświadczenia były uwarunkowane moją fantazją, która przekonywała, że kobiety naprawdę chcą dawać to wszystko, czego pragnąłem.

I tak straciłem czystość

W 7 – 8 klasie szkoły katolickiej rywalizowaliśmy z kolegami o to, kto pierwszy prześpi się z dziewczyną. Czułem, że coś tu jest nie tak. Całowałem się i uprawiałem petting z moimi rówieśnicami. Kiedy miałem szesnaście lat, zacząłem umawiać się na randki z pewną dziewczyną. Mimo wszystkich swoich dotychczasowych doświadczeń jeszcze wtedy byłem przekonany, że dopóki się nie ożenię, nie powinienem mieć stosunków seksualnych. Szybko jednak się okazało, że było to tylko moje pobożne życzenie. Pewnego wieczoru zadzwoniła do mnie moja dziewczyna i zakomunikowała, że jej rodzice wyjechali i że dzisiaj może być „ta” noc. Nigdy nie zapomnę, jak wszedłem do apteki na Columbia Avenue w Lancasterze, wziąłem pudełko prezerwatyw i skierowałem się do kasy. Miałem jeszcze wyrzuty sumienia i bojaźń przed Bogiem, mimo że nie byłem już wtedy praktykującym chrześcijaninem. Sumienie mówiło: „nie rób tego, nie rób tego”… A ja na to: „zamknij się, zamknij się!”. W momencie gdy położyłem te kondomy przy kasie, sumienie już milczało. To był świadomy wybór, by stawić opór jakimkolwiek wyrzutom sumienia. I tak straciłem czystość...

Co jakiś czas cierpiałem na depresję

W 1988 roku skończyłem college. Cały porządek mojego życia zaczął się chwiać; popadłem w ciężką depresję, bo nie widziałem sensu życia. To był czas, gdy sensowne mnie i moim kolegom wydawało się tylko to, co było związane z przyjemnością – zabawa, seks, picie... Tylko że… ja czułem, że to wszystko jest żenująco bezsensowne. Pewnego wieczoru mój współlokator wrócił z imprezy pijany jak bela. Dławił się w łóżku własnymi wymiocinami – był zbyt upity, by uświadomić sobie bagno, w jakim się znajdował... Widząc to, pomyślałem sobie: „I to ma być szczęście i wolność?”. Pokój śmierdział okropnie, więc poszedłem do akademika, aby przespać się na podłodze w pokoju innego chłopaka. Ten tymczasem wrócił z imprezy z jakąś dziewczyną i – nie wiedząc, że tam jestem – zaczął się do niej dobierać. Usłyszałem słaby kobiecy głosik: „Stop, stop… Zrobię »to« z tobą tylko wtedy, gdy będę wiedziała, że naprawdę mnie kochasz”. A on na to: „Kocham cię, kocham!”. I zaczęli uprawiać seks. Czułem się fatalnie i byłem wściekły, ale w żaden sposób nie zareagowałem. Następnego dnia ten chłopak nawet nie pamiętał imienia dziewczyny, z którą spędził noc… Zastanawiałem się wtedy: „Co takiego jest w mężczyźnie, co każe mu traktować kobietę jak narzędzie do zaspokojenia swoich egoistycznych zachcianek?”. Byłem na niego wściekły, a jednocześnie wiedziałem, że muszę przemyśleć i poukładać swoje własne życie. Czy ja faktycznie tak bardzo się różniłem od niego w sposobie myślenia, traktowania dziewczyn, fantazjowania czy żartów z innymi kolegami? Przecież na obozach ubarwialiśmy historie o naszym życiu seksualnym tylko po to, żeby się dobrze bawić. Kiedy się tak naigrawaliśmy, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że za wszystkimi tymi historyjkami były cierpiące kobiety, wykorzystane, odrzucone i znieważone. Śmialiśmy się z nich i traktowaliśmy je jak trofea. Uprawiałem seks ze swoją dziewczyną, oczywiście za jej zgodą, ale i tak zacząłem się zastanawiać, czy jej nie wykorzystuję dla zaspokojenia swojego egoizmu. Zadałem sobie wtedy pytanie: „czy rzeczywiście ją kocham?”.

Już od dwóch lat nie byłem praktykującym chrześcijaninem; nie chodziłem do spowiedzi ani na Mszę św. Wątpiłem w istnienie Boga, chociaż instynktownie zacząłem stawiać Mu dręczące mnie pytania o sens życia. Co jakiś czas cierpiałem na depresję...

Kompleks męskości i homoseksualizm

Nie czułem się w tym okresie dojrzałym mężczyzną i to również była jedna z przyczyn moich kryzysów. Wzrastając, każdy chłopak powinien wytworzyć sobie jakiś rozsądny wizerunek prawdziwego mężczyzny. Po prostu potrzebujemy pozytywnych wzorców, godnych zaufania facetów, którzy by nam pokazali, jak się zachowywać. Coś w tym jest, że chłopcy wieszają na ścianach zdjęcia idoli, którzy imponują im swoją męskością. Wróćmy jednak do mojej historii. Wychowywałem się w kulturze, w której być mężczyzną oznaczało być „napakowanym”, mieć muskuły. Sylwetka wystarczała za wszystko i pozwalała liczyć na to, że będzie się miało powodzenie u kobiet. Żeby być tzw. prawdziwym mężczyzną, musiałem wyglądać, myśleć, czuć i zachowywać się w określony sposób, choć w ogóle się z tym nie utożsamiałem. Mimo to kiedy któryś z moich kumpli odpowiadał popularnemu wzorcowi, byłem zwyczajnie zazdrosny. W jakiś dziwny sposób czułem się przyciągany przez ten „wzór” męskości. Taki kompleks w ekstremalnych przypadkach może przerodzić się w homoseksualizm. W moim przypadku na szczęście nie doszło do tej anomalii, ale głęboko współczuję tym, których to dotknęło. I jeśli ktoś z czytelników ma ten problem, to najpierw pragnę go zachęcić, aby odrzucił lęk i całkowicie oddał się Chrystusowi. Nie myślcie, że jest to jakiś magiczny trik, że natychmiast zostaniecie uwolnieni od homoseksualnych pragnień. To jest długa droga, którą trzeba iść razem z Chrystusem, ale na pewno będziecie stawać się ludźmi wolnymi. Spójrz w lustro: Bóg stworzył cię, abyś był mężczyzną – i rzeczywiście nim jesteś. Możesz być do tego zdystansowany, ale jesteś mężczyzną. Każdy homoseksualista w swoich fantazjach i marzeniach tęskni za tym, by zjednoczyć się ze swoim wyidealizowanym obrazem męskości. Dlaczego? Bo zawsze pociąga nas to, czego nam brakuje. Homoseksualista podziwia takich mężczyzn, o których myśli, że mają to, czego on nie ma, i chce te cechy przejąć, zasymilować, wręcz skonsumować – po prostu pragnie je uczynić swoimi. To dążenie ma w sobie coś z „kanibalistycznego” przymusu. Ludożercy zjadają tylko tych ludzi, których podziwiają, chcąc w ten sposób posiąść brakujące im cechy. Jedyną rzeczą, jaką diabeł może zdziałać, jest zniszczenie dobra (bo on sam niczego nie stwarza) – dobra, które ma nas zbawić. To, co Bóg stworzył jako dobre i piękne, szatan próbuje zniekształcić, zeszpecić, zniszczyć, dlatego uprzedmiotawia to i sprowadza do płytkiej, przemijającej, egoistycznej przyjemności.

Odrzućcie te perwersyjne wyobrażenia i pragnienia, które podsuwa szatan! Nie identyfikujcie się z tym wyidealizowanym obrazem męskości. Przez realne, sakramentalne jednoczenie się z Chrystusem prostujcie ten zniekształcony wzorzec. Eucharystia jest takim wydarzeniem, w którym spotykamy się bezsprzecznie z pełnią, z ideałem człowieczeństwa i męskości, jakim jest Jezus. W Eucharystii naprawdę przyjmujemy Jego człowieczeństwo. Jeśli przystępujemy do Komunii z wiarą i z czystym sercem (czyli z chęcią uporządkowania wszystkiego, co jest zanurzone w chaosie), to asymilujemy cechy doskonałego człowieczeństwa. Jeśli jakiekolwiek seksualne skrzywienie oddamy Bogu, On będzie je prostował. Wkrótce stanie się dla nas jasne, że naturalne i niezbędne jest przystępowanie do sakramentów pokuty i Eucharystii. Zjednoczenie ciał (mężczyzny i kobiety w małżeństwie) jest misterium – jak pisze św. Paweł – i odsyła do zjednoczenia Chrystusa z Kościołem, które z kolei odnajdujemy właśnie w Eucharystii. Najpełniejsze i najgłębsze znaczenie człowieczeństwa i jego seksualnego wymiaru odnajdziemy w Eucharystii. Wszystko, w co wyposażony jest człowiek – a więc również jego sfera seksualna – ma nas prowadzić do zjednoczenia z Bogiem. I jeśli to stwierdzenie jest dla kogoś szokujące, to najwyraźniej jego wiara kształtowała się w otoczeniu ludzi, którzy nie mieli najmniejszego pojęcia o tajemnicy Wcielenia oraz o znaczeniu i sensie ludzkiego życia. Słowo stało się ciałem – a było to ciało mężczyzny. Ojcowie Kościoła podkreślali, że Słowo stało się ciałem w sposób całkowity, w każdej części ludzkiego ciała. To jest właśnie teologia ciała. Nasze ludzkie ciała świadczą o wielkim misterium, ale my jesteśmy zaślepieni egoizmem i tego nie widzimy. Musimy prosić Boga, by nauczył nas widzieć to, czego jeszcze w tej chwili zobaczyć nie potrafimy. Każdy z nas jest tym niewidomym z Ewangelii, który wołał: „Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną!... żebym przejrzał” (Mk 10, 47)

źródła; http://www.fronda.pl/a/najskuteczniejsz ... 96658.html


Góra   
  Zobacz profil      
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w temacie           [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


    |    Kto przegląda ten dział ?

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

..
Skocz do:  

cron

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.
Czytając to Forum DDN, wyrażam swoją Miłość do Maryi i Jezusa Chrystusa, wierząc w Jego Wszechmoc i Miłosierdzie.

"Od Prawdy zależy przyszłość naszej Ojczyzny" - święty Jan Paweł II


Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy Jezu Ufam Tobie!

+ Ewangelia na każdy dzień     + Pismo Święte     + Katechizm Kościoła Katolickiego     + Portal Radio Maryja     + Słuchaj Radia Maryja, przez internet   
Użytkowanie witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies. Polityka cookies.